czwartek, 13 lutego 2014

Gdyby nie internet...

Stanisław Lem napisał kiedyś: "gdyby nie internet nie wiedziałbym, że na świecie jest tylu idiotów".
Ja bym to troszkę zmodyfikowała: gdyby nie internet nie wiedziałabym, że na świecie jest tylu złośliwych ludzi pałających nienawiścią, tak bardzo nieszczęśliwych, że wszystko i wszystkich mierzą swoją miarą i chcą sprowadzić do swojego poziomu.

Na co dzień spotykam normalnych, miłych ludzi, jedni bardziej innni mniej uśmiechnięci, ale nigdy nie spotkałam sie z taką nienawiścią i złośliwością w życiu realnym z jaką się spotykam w internecie. Anonimowość sprzyja budzeniu się najgorszych cech człowieka, to co zakrywa za maską konwencjonalności nagle w internecie może odsłonić bez konsekwencji, że ktoś go/ją rozpozna. Tak zwane hieny internetu...

sobota, 21 września 2013

dziewczynka




Siedzimy z mężulem w centrum handlowym czekając na dzieci bawiącce się na placu zabaw. Nagle podchodzi do mnie pięcio-sześcioletnia dziewczynka, sepleniąc:

-Nie wiedziałam, że mogę tutaj spotkać siostrę zakonną.

Ja natomiast  zaczynam się już przyzwyczajać, że biorą mnie za zakonnicę:-)

czwartek, 12 września 2013

szkoła, czyli nowe wyzwania


I jak tu nie zachwalać naszą polską otwartość na inność :-)

Synek rozpoczął swój pierwszy rok w szkole. Przed podjęciem decyzji do jakiej szkoły go wysłać, czy prywatnej, czy publicznej, było kilka nieprzespanych nocy rozmyślając, gdzie będzie mu lepiej i czy w publicznej szkole będę mogła liczyć na poszanowanie naszych inności. Ostatecznie zdecydowałam się zaryzykować i zaufać naszemu polskiemu szkolnictwu publicznemu. Przyznam, że z pewną obawą, ale i z nadzieją, że będzie dobrze, 2 września posłałam moją latorośl do szkoły.

Pani wychowawczyni okazała się przemiłą osobą, przejawiającą inicjatywę, aby zapewnić synkowi miły start. Zapytała się, czy jest coś, o czym nie powinna mówić podczas zajęć w klasie, aby nie urazić naszych uczuć religijnych. Przyznam, że byłam miło zaskoczona i sama nie wiedziałam, o czym nie powinna mówić przy moim dziecku :-P

Również zapisując synka na obiady do stołówki szkolnej, okazało się, że nie ma najmniejszego problemu, aby synkowi przygotowywać w zastępstwie coś innego, w dniach kiedy na stołówce będzie serwowana wieprzowina. Cała szczęśliwa, że synek będzie mógł spokojnie jeść obiady w szkole zapłaciłam za najbliższy mięsiąc. Przed wyjściem Pani w sekretariacie miała małe pytanie, czy jesteśmy obywatelami Polski, zapewniłam z pełnym przekonaniem, że tak, Pani jednak musiała się upewnić jeszcze raz i dopiero po moim drugim zapewnieniu, że jesteśmy Polakami i że posiadamy meldunek w Polsce, Pani poczuła się ukontentowana:-)

Reasumując początki w nowej szkole zaliczam do udanych i jestem usatysfakcjnowana z miłego przyjęcia nas -nowej atrakcji szkoły ;-)

piątek, 30 sierpnia 2013

podobieństwo



Deszczowy Wrocław, na głowie mam chustkę i zarzucony kaptur od szarego płaszcza. Przede mną idzie młody mężczyzna, który przygląda mi się uważnie, jakby chciał się utwierdzić, że dobrze widzi. W oko mu na pewno nie wpadłam, na około o wiele ciekawsze są okazy niż ja :-) Może to jakiś znajomy z dawnego Uniwersytetu, pomyślałam. Jednak sytuacja szybko się wyjaśniła, bo mężczyzna zamiast "Cześć" którego się spodziewałam, powiedział: "Szczęść Boże". Trochę mnie zatkało na chwilkę i nie zdążyłam mu odpowiedzieć "Szczęść Boże". :-)

czwartek, 29 sierpnia 2013

sąsiad a modlitwa


Mieszkając ponad półtorej roku w Libanie, nigdy mi się nie zdarzyło, aby sąsiad martwił się o moją modlitwę. A tutaj proszę, Polska, kraj nie mający nic wspólnego z islamem, gdzie duża większość ludzi nie ma pojęcia o zasadach islamu, a jednak znalazł się sąsiad, który przypomniał mi o modlitwie ;-)
Spacerując po okolicznych uliczkach, nagle słyszę, że sąsiad po drugiej stronie ulicy woła do mnie:

-Przepraszam, a nie macie przypadkiem teraz, o tej porze modlitwy? Bo wiem, że modlicie się w południe (sąsiad zapamiętał ze swoich wojaży, że muzułmanie modlą się w południe).

Wytłumaczyłam, że pory modlitw zależą od pory roku.

-A ile razy wy się modlicie? (tego już sąsiad nie pamiętał)

Odpowiedziałam, że pięć razy w ciągu dnia o określonych porach.

Sąsiad:

-Pięć??? To chyba trudno tyle razy się modlić?

Ja, śmiejąc się:

-Dla chcącego nic trudnego.

Nie jestem pewna, czy go to przekonało :-)

poniedziałek, 26 sierpnia 2013

u lekarza



Kiedyś tam, już dokładnie nie pamiętam, chcąc się zapisać na kurs prawa jazdy, musiałam zdobyć zaświadczenie o zdolności do prowadzenia pojazdu. Pierwsze co zrobiłam, to zaczęłam szukać lekarza kobiety, która miałaby takie uprawnienia, bo nie lubię (wstydzę się okropnie) iść do mężczyzny. Niestety nie udało mi się znaleźć lekarki, więc byłam zmuszona udać się do lekarza. Modliłam się, żeby lekarz okazał się sympatyczny, bo planowałam się nie rozbierać ;-)

Nadeszła chwila prawdy, weszłam do gabinetu, przywitałam się grzecznie, a Pan lekarz zaczął swoją procedurę. Padały różne pytania, aż nagle lekarz z uznaniem pochwalił mnie, że doskonale mówię po polsku. Jako dobrze wychowana, podziękowałam serdecznie za uznanie. Następne pytanie,:

-A skąd Pani jest? Oczywiście z Wrocławia odpowiedziałam. Lakarz troszkę zmieszany:

-Ach, to Pani jest Polką? Troszkę zmyliło mnie Pani ubranie :-)

Przechodzimy do konkretów. Pan lekarz mówi:

-No dobrze, a czy może się Pani rozebrać?

A ja: 
-A muszę? (z błagalnym wzrokiem). Wolałabym nie ;-P

Lekarz okazał się super wyrozumiały i sympatyczny, nie kazał mi się rozbierać, dał pieczątkę na zaświadczeniu i życzył szerokiej drogi :-)

Czy to taka moda?


Będąc na spacerze z moją ulubioną sasiadką M. złapał nas deszcz, więc schroniłyśmy sie na chwilę pod zadaszeniem. Nagle podszedł do nas przechodzący żulek i zapytał się mnie :

-Czy to taka moda (odnośnie mojego ubrania), czy jakaś religia?

Powstrzymując śmiech wyjaśniłam, że to religia i że jestem muzułmanką. Sympatyczny żul odszedł z wyrazem twarzy, który mówi: O czym ona mówi?

Jednak za chwilę odwrócił się i zadał kolejne, bardzo ważne pytanie:

-A czy możecie mieć facetów??

Trochę zbita z tropu, odpowiedziałam, że tak, choć nie zrozumiałam o co mu chodziło:-)

Ale, jak dobrze zauważyła M., Pan żul widocznie musiał pomyśleć, że muzułmanki, tak jak i zakonnice, nie mogą mieć mężów.:-)